Ulubione i najczęściej odwiedzane przez internautów strony będą miały swoje własne nowe rozszerzenie. Mylisz się - nie mamy na myśli witryn poświęconych najnowszym technologiom czy motoryzacji, lecz serwisy udostępniające materiały pornograficzne, które oglądają wszyscy. Wszyscy poza naszymi rodzicami.
Organizacja ICANN zdecydowała się na udostępnienie przyrostka .XXX, który wskazywałby na pornograficzną zawartość danej witryny. Udało się to osiągnąć po wielu latach starań, gdyż już w 2005 zatwierdzono to rozszerzenie, lecz ówczesny prezydent USA - Gerge W. Bush - ostatecznie nie pozwolił na jego wcielenie w życie. Dziś nie ma takich przeciwności, dlatego przyrostek .XXX już istnieje w DNS, czyli w Systemie Nazw Domen.
Co to oznacza dla branży porno? Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że własne rozszerzenie jest czymś pozytywnym i nobilitującym, lecz jeśli przyjrzymy się bliżej całej sytuacji, można dojść do wniosku, że rzeczywistość wygląda inaczej. Dlaczego? Ano dlatego, że dzięki przyrostkowi .XXX nietrudno będzie rozpoznać strony pornograficzne, co sprawi, że bardzo łatwo będzie można ograniczyć do nich dostęp - czy to przez rodziców, czy przez szkoły. A to oznacza mniejszą ilość wejść na tego typu witryny, co w oczywisty sposób wiąże się z mniejszymi dochodami.
Nie ma jednak odgórnego nakazu przenoszenia stron pornograficznych na domeny z końcówką .XXX. Wybór jest dobrowolny, dlatego decyzja, czy warto się z związać z tym rozszerzeniem, jak na razie leży wyłącznie w gestii właścicieli serwisów. Kilka osób już się zdecydowało skorzystać z tego rozszerzenia, o czym świadczy fakt zarejestrowania takich domen jak sex.xxx, xxx.xxx czy porn.xxx.