Ostatnio zastanawialiśmy się, czy Oracle przekaże prawa do nazwy OpenOffice.org fundacji The Document Fundation. Dziś wszystkie nasze dywagacje rozstały rozwiane, ponieważ korporacja podjęła decyzję o uśmierceniu tego legendarnego już pakietu biurowego. Przyjmujemy tę wiadomość z wielkim bólem serca.Po przejęciu przez Oracle pakietu
OpenOffice.org jego twórcy, niezadowoleni z tego faktu, zerwali współpracę z firmą i postanowili rozwijać własny projekt -
LibreOffice. Od tego momentu największy konkurent wydawanego przez Microsoft pakietu Office, delikatnie mówiąc, nie rozwijał się zbyt prężnie. Oracle nie poradziło ciężaru, jaki wiązał się z zadaniem ulepszania OpenOffice.org. Firma nie zdecydowała się na wprowadzenie opłat za jego użytkowanie, gdyż byłoby to zbyt dużym ryzykiem (nie tylko pod względem finansowym), a opiekowanie się nim za darmo też było jej nie w smak.
W takim wypadku Oracle zdecydowało się uśmiercić OpenOffice.org, choć można było przekazać prawa do nazwy jego twórcom, skupionym dziś wokół The Document Fundation. Tak się jednak nie stało. Co to oznacza? W najgorszym przypadku hegemonię Microsoftu na rynku pakietów biurowych. Trudno będzie bowiem aplikacji LibreOffice osiągnąć taką popularność i taki status, jaki miał OpenOffice.org. Dzięki temu MS Office jeszcze bardziej powiększy swoją przewagę nad konkurencją, co może doprowadzić do monopolu Microsoftu w branży. A wszyscy wiemy, co dla konsumentów oznacza monopol.
Istnieje jednak inna, bardziej optymistyczna wizja przyszłości. Jest ona związana z tym, że LibreOffice posiada wsparcie od Google, Red Hat, Novell i Canonical. Jak wiadomo, są to wielkie i majętne organizacje, które mogą wyłożyć pokaźne kwoty, aby pomóc programistom The Document Fundation. W ten sposób LibreOffice ma szanse stać się nie tylko następcą OpenOffice.org, ale może nawet prześcignąć swojego zasłużonego poprzednika. Wszystko zależy od hojności wspomnianych instytucji i relacji pomiędzy nimi a fundacją rozwijającą LibreOffice. Może zatem nie będzie tak źle?