Dziś światło dzienne ujrzała nowa odsłona Youtube.com, czyli najpopularniejszego serwisu z filmami wideo, która dotychczas była dostępna wyłącznie dla wąskiego grona testerów. Przynosi ona gruntowne zmiany niemal w każdym obszarze, na jakim dało się jej wprowadzić. Ale czy tak wielkie modyfikacje nie odstraszą użytkowników?Google testowało nowy interfejs Youtube.com od dwóch tygodni i jak widać, wyniki testów okazały się pozytywne. Największej zmianie uległa strona główna, która
została gruntownie przebudowana. Nowe, szare tło oraz niedostępny wcześniej pasek boczny z ustawieniami profilu, filmami podzielonymi na kategorie, sugerowanymi kanałami oraz funkcjami społecznościowymi prezentują się czytelnie i co najważniejsze, pozwalają na korzystanie niedostępnych dotychczas funkcji, jak np.
oglądanie filmów umieszczonych przez siebie na Facebooku czy możliwość połączenia się z Google+.

Największym modyfikacjom została poddana strona główna serwisu.Zresztą nawigacja w nowym Youtube.com bardzo
mocno przypomina tę znaną właśnie z Google+. Nie da się ukryć, że w ten sposób Google chce wypromować swój serwis społecznościowy. Z kolei umożliwiając integrację profilu Youtube z profilem z Facebooka, który jest przecież konkurentem dla Google+, pracownicy korporacji z Mountain View sprytnie zwiększyli wiarygodność Google+. Bezpośrednio ze strony głównej
można również śledzić subskrybowane kanały. Niezmieniona została natomiast prawa kolumna, gdzie tradycyjnie wyświetlają się filmy automatycznie sugerowane przez Youtube.
W nowej odsłonie serwisu bardzo duży nacisk położony na promocję kanałów.Wszystkie wprowadzone modyfikacje mają służyć jednemu celowi:
stworzeniu z Youtube.com serwisu telewizyjnego opartego o usługę VOD i korzystającego z tematycznych kanałów udostępnianych zarówno przez samych użytkowników, jak i przez firmy, gwiazdy, celebrytów i różnego rodzaju instytucje. Jednak aby ta strategia odniosła sukces, Google musi najpierw przekonać wszystkie te podmioty, że
warto tworzyć własne kanały i je promować. Czy to się uda? O tym przekonamy się zapewne w niedalekiej przyszłości.