Pod koniec listopada skończyła się ważność umowy pomiędzy Google a Mozilla, która zakładała, że przeglądarka Mozilli jako domyślną wyszukiwarkę ma ustawioną stronę Google.com. Jak na razie nie ma informacji o tym, czy współpraca będzie kontynuowana, co sprawia, że należy poważnie zastanowić się nad przyszłością popularnego liska.Wygaśnięcie strategicznej umowy pomiędzy Google a Mozillą to aktualnie nie jedyny problem twórcy Firefoxa, ponieważ zaledwie kilka dni temu przeglądarka ta została
wyprzedzona przez Chrome pod względem popularności. Z tytułu umowy z Google Mozilla otrzymywała rocznie 123 miliony dolarów, co stanowi przeważającą część budżetu fundacji. Jeżeli Google nie zechce dalej z nią współpracować, pokaźny
strumień pieniędzy może przestać płynąć, jak ręką odjął. A stąd już krótka droga do kolejnej, jeszcze większej porażki wynikającej z braku środków na rozwój przeglądarki.
Mozilla ma poważny problem z Firefoxem - najpierw spadek popularności, teraz wygaśnięcie umowy z Google.Czy sytuacja Mozilli jest jednak rzeczywiście tak tragiczna? I tak, i nie, ponieważ jak nie Google, to
być może Microsoft uratuje Firefoxa, sypiąc groszem, aby zamiast Google.com domyślną wyszukiwarką w lisku stał się Bing. Mogłoby to w dużym stopniu podnieść bardzo słabą popularność tej wyszukiwarki, co bez wątpienia przydałoby się Microsoftowi, mając na uwadze miliardowe straty, jakie co roku generuje utrzymanie Binga. Ale czy korporacja z Redmond jest w stanie
wyłożyć tyle milionów, ile Google, wzmacniając tym samym głównego konkurenta Internet Explorera? Wydaje się to wątpliwe.
Jeżeli Google nie zechce kontynuować współpracy z Mozillą, będzie oznaczać to duże problemy finansowe dla fundacji w sytuacji, gdy nie znajdzie się inny sponsor.Może się również zdarzyć tak, że Google w zamian za finansowanie będzie chciało nie tylko wprowadzić własną wyszukiwarkę jako domyślną dla Firefoxa, ale
również mieć wpływ na jego rozwój. Wówczas opanuje ogromną część rynku przeglądarek, mogąc w ten sposób w dużym zakresie wprowadzać i promować własne standardy sieciowe oraz produkty.
Wydaje się to niemożliwe? Być może, jednak warto rozpatrywać każdy scenariusz, mając na uwadze trudną sytuację, w jakiej aktualnie znajduje się Mozilla i jej flagowa przeglądarka.